Tramwaje
Za drzwiami
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Co mnie irytuje...
czwartek, 4 listopada 2010
Wiem, że sam jestem irytujący, ale to akurat mnie nie irytuje. Wiem też, że pewne rzeczy irytują, bo nie potrafię ich zrozumieć; bo za mało mam wiedzy i umiejętności, by je pojąć. Ale nie o takiej irytacji mówię. Są zjawiska, których nie nauczę się obserwować w spokoju - irytują mnie doprowadzając czasem do obłędu. A irytują szczególnie wtedy (czyt. teraz), kiedy w moim ciele siedzi:
kac...
- kobiety i bankomaty... Jak długo można szukać karty w torebce?
- starsze panie i bankomaty... Jak długo można mylić te cztery przyciski?
- bezdomni i bankomaty... Ja wiem, że w tych 'kabinach' jest cieplej; ja naprawdę dużo rozumiem, no ale ..rwa..
- psy moich sąsiadów... Jak tępe musi być zwierze, które od lat widzi mnie codziennie, a szczeka jakbym kradł sąsiadom kubły na śmieci? (poza jednym jamnikiem, który nie opanował sztuki i kaszle zamiast szczekać)
- psy i chodniki... Dlaczego w ich małych umysłach pojawia się nieustannie jedna myśl: muszę obsrać chodnik... Dlaczego?
- psy i ich 'panowie'... Dlaczego ja muszę schodzić im z drogi na chodniku? Nie można szarpnąć smyczy?
- psy w tramwajach... Nie dość, że spocony tłum nieustannie trze się o mnie w jakiejś transowej ekstazie, to jeszcze ociera się o mnie włochate prosie z ADHD. Płaci za bilet? No ..rwa mać!
- laski, komórki i tramwaje... Jakiś pokraczny szatański żart. Tego nie da się słuchać, a kiedy zapomnę mp3, to jestem zmuszony. Czy odczuwaliście kiedyś wstyd za osoby, których nie znacie? Jak mnie to irytuje..
- laski, gimnazjum i tramwaje... Wersja alternatywna dla poprzedniej. O tyle gorsza, że w pierwszej nie słychać przeciwnej strony - tu słychać...
- studenci i tramwaje... Jeśli kiedyś prowadziłem rozmowy o zajęciach jadąc tramwajem, to klnę się teraz na Fejsboga - wymierzę sobie za to katorżniczą karę..
- ulotki i greenpeace... Jak długo można mówić 'nie'?
- greenpeace... Pod 'kaponierą' jest facet, który na oczach wszystkich powoli 'przemija'.. a ja mam ratować foki w Kanadzie?!
- Romowie i zakupy... Trzeba to komentować?
- Poczta Polska... Kto wpada na pomysły typu: na poczcie kupisz znicz??!! No ..rwa, jak długa może zrobić się kolejka, kiedy pani wybiera znicze w okienku pocztowym?
- smsy od PLUSA, że zamierza zablokować mi połączenia... Może jest w tym trochę mojej winy, no ale... ..rwa
- ludzie z parasolami... W dupie mają to, że wiecznie trącają mi głowę. Z cukru zrobieni...
- kobiety i witryny sklepowe... Rozumiem, że buty hipnotyzują, ale dlaczego muszę się regularnie w...ać w stającą nagle na chodniku Dzierlatkę?
A tak w ogóle, to wcale nie jestem marudny.. To był ciężki dzień..
Winda
piątek, 22 października 2010
Od dziecka prześladuje mnie pewien sen. Jakby znikąd pojawiam się w starej windzie, ciasnej i szarej. Jej ściany są popisane, przyciski stopione od zabaw zapalniczką. Nie ma luster, może i dobrze..Tylko wąska, pionowa szybka w drzwiach. O dziwo nie spadam, nie..wręcz przeciwnie - winda leniwie pnie się w górę. Skrzypi. To chyba liny, które ją ciągną, skrzypią nienaoliwione. Mijam piętro, na którym niegdyś mieszkałem. Jestem spokojny. Co jakiś czas winda ociera się o coś w tym głębokim szybie. Z każdym piętrem rośnie we mnie niepokój. Nie wiem czego się boję, ale coś na mnie czeka. To już prawie koniec trasy - przez to małe okienko rozpoznaję kolejne piętro. Zaraz powinienem wysiąść. Winda jednostajnym, miarowym tempem pnie się na ostatni przystanek - dlaczego tak bardzo się boję? Jeszcze kilkadziesiąt centymetrów - za chwilę poczuję to zwolnienie i moment zawieszenia, oczekuję na to znajome stuknięcie hamulców. Jestem przerażony. Winda wcale nie zwalnia. Przecież zaraz się skończy budynek! Czuję, że nie mogę się ruszyć, a przecież muszę wysiąść! Jestem ciężki, nie mogę krzyknąć, a winda przyspiesza. Ona się nie zatrzyma, a jest już tak blisko dachu. Tak blisko końca! To niemożliwe, to niemożliwe! Czuję łzy. I...budzę się. Zawsze budzę się w tym momencie. Ciemny pokój zalany czernią, złowrogi, ale prawdziwy, pozwala odetchnąć. Cień drzewa ożywia martwe ściany, jest tak cicho. Gdzieś jednak pozostaje to straszne uczucie..Dokąd zabrała mnie ta winda? Gdzie byłem, że strach okazał się nie-do-zniesienia? Czym ona jest? I co się stanie, kiedy wsiądę do windy odwiedzając kogoś znajomego i naprawdę rozpoznam owo wąskie okienko? Gdzie leży granica szaleństwa?
Sudan - miejsca, ludzie, przygody. Cz. VI
czwartek, 30 września 2010
O zwierzętach słów kilka
Sudan - miejsca, ludzie, przygody. Cz. V
czwartek, 23 września 2010
Siedem melodii
wtorek, 21 września 2010
That is all, that is all...
not the wine bottle...
we’ll be together when we remember that day...






